LEGO Indiana Jones – Recenzja
Opublikował/a Aem w dniu 7 marzec 2009
Witam wszystkich Czytelników, tym razem na tapete wziąłem sobie jeden z 3 szpili z nowego “uniwersum” w świecie gier wideo, możnaby powiedzieć. Po dwóch cześciach LEGO Star Wars, a także wydanym niedawno LEGO Batman, LEGO Indiana Jones to trzecia pozycja z owego uniwersum. Ta wydana w czerwcu 2008 roku gra od Lucas Art, przenosi nas w swiat przygód tytułowego boahtera znanego ze srebrnego kina, ale także i staroszkolnych gier – Indiany Jones’a.
Co więc czeka na nas w LIJ? Otóż na pierwszy rzut oka – całkiem wiele. Mianowicie czekają do rozegrania charakterystyczne sceny, zazwyczaj całkiem zgrabnie powiązane z fabułą z 3 filmów z Indy’m w roli głównej (oczywiście najnowszy kinowy obraz – “Indiana Jones i Królestwo kryształowej czaski” nie wszedł ro repertuaru, jaki oferuje nam gra) Dlaczego więc tylko na pierwszy rzut oka czeka na nas wiele? Otóż dlatego, że każdy “film” składa się z ~6 epizodów na ktorych ukończenie potrzeba troche ponad godzinkę (oczywiście w zależnosci od skilla Gracza:) Wykonując więc proste działanie matematyczne otrzymujemy góra 5godzin zabawy. Mało, nieprawdaż? Z pomocą przychodzi niestety, jedynie tryb “Free play” w którym można na sucho jeszcze raz podejść do skonczonych leveli. Niestety, zabrakło również jakichkolwiek trybów rozgrywki sieciowej, co łącznie ze wszystkimi informacjami w tym bieżącym akapicie wystawia grze duzego minusa.
Klockowe przygody doktora Jones’a nie są jednak grą złą, więc gdzieś indziej tkwić muszą plusy. Podpowiem, że szukać należy ich przede wszystkim w gameplay’u. Rozgrywka przypadnie do gustu szczególnie fanom filmów, miłośnicy kombinowania oraz zbierania pierdółek również znajda tu cos dla siebie, bo jeśli chodzi o gameplay, to jest on bardzo zróżnicowany i składa się z kilku elementów, tworzących razem całkiem rześką całość. Mamy tu do czynienia z platformerem 0 dużo jest skakania, przęłaczania wajch, lawirowania między platformami, skakania z liny na linę oraz zbierania wszelkiego rodzaju tokenów. Drugie ogniwo stanowi tu element kombinowania. Musisz wiedzieć, że często trzeba pogłówkować “co do czego i po co” aby osiągnąć progresję. I choć zagadki z pozoru wydają się banalne, a klucz leży gdzieś nieopodal, w wydawałoby się zbyt oczywistym miejscu, to nie jest wcale łatwo.
Drugi element, który można uznać za duży plus, jest jednocześnie minusem. Zaciekawiony? Już tłumaczę – chodzi tu o kooperacje. Twórcy zdecydowali się na conajmniej kozacki patent jakim jest rozgrywka dwuosobowa. Wszystko rozbija się o charakterystyke gameplay’u, czyli duża ilość przęłączników, wajch, guzików, które można a w zasadzie docelowo należy aktywować we dwójkę. Jeśli nie mamy obok siebie chętnego do gry kompana, tudzież ograniczone fundusze nie pozwalają na więcej niż jednego joypada – wówczas nasza postać wspomagana jest przez kierowanego Sztuczną Inteligencją ludka. Kooperacja dwójki żywycgh Graczy znacznie podbija jednak wskaźnik fun’u płynącego z gry, daje więcej momentow do zabawy, a i nieco ułatwia grę. Dlaczego uznaje ją jednocześnie za plus i minus pewnie już się domyslasz – duży plus za jej obecność, duży minus zaś za niemożność pogrania online z kims z drugiej strony świata – taki patent świetnie sprawdziłby się w praniu i podbił jeszcze bardziej przyjemność z gry a także z pewnością replayabillity. Jak wygląda kooperacja z konsolowym kompanem? Całkiem nieźle, jednak mogłoby być trochę lepiej. Nasz pomagier niemal zawsze ciągnie się za nami, choć czasem wymagalibyśmy od niego by akurat pozostał w dawnym miejscu i trzymał pociągniętą własnie wajchę, tudzież stał na przełączniku, zamiast biegać ciągle za nami. Co więcej ludki sterowane przez konsole, mają często tendencję do zostawania za nami w tyle, gubienia się czy nienadążania. Na szczęście nie jest aż tak źle, gdyż owe sytuacje nie zdarzają się nader często i rozgrywka przebiega w miarę sprawnie. Gdy jednak juz dojdzie do podobnych sytuacji – można się nieźle wnerwić.
Zagłębiąjąc się bardziej w gameplay, można dojrzeć również dużo plusików. Fabuła gry jest jak już wspomniałem na początku – całkiem zgrabnie powiązana z tą z filmu, a dzięki temu że wszystkie postacie w grze wykonane są wg modeli z klocków LEGO, wyglądają one całkiem zabawnie, tworząc fajną i odpreżającą przygodę. Wszystkie znisczczalne obiekty są stworzone z klocków LEGO, zaś samo otoczenie potrafi czasem dać (pozytywnie) po oczach. Egzotyczna dżungla, którą przemierzyć nam przyjdzie na słoniach
, zamknięte miejscówki starożytnych świątyn, tudziez skąpany w swietle nenów, bardzo sugestynwnie oddany Szanghaj – wyglądają bardzo przekonywująco i stanowią świetle tło dla wesoło podrygujących na ekranie postaci. Te zaś animowane są bardzo ładnie, z dużą płynnością i (umowną oczywiście w tej grze) wiargodnością ruchów. Również miłą wiadomością jest obecność anti-aliasingu, dzięki któremu nie dane nam będzie zaobserwować denerwujących ząbkowanych krawędzi postaci, czy obiektów.
Co do samych objektów – można przyjąć, iż ich postrzeganie jest dyskusyjne. Jednym przypadnie do gustu wykonanie świata oraz bohaterów w stylu postaci zbudowanych z klocków duńskiej firmy, zaś jeszcze inny skrzywią się tylko i zrezygnują. Trzeba jednak przyjąć iż sięgając po tę pozycję, już tytuł sugeruje czego nalezy się spodziewać. A same co do samych ludzików, to wyglądają one bardzo sympatycznie, choć są niemi, to jednak wprawdzają elementy humorystyczne, zabwnie gestykulując, tudzież strojąc miny. Humor jednak od zawsze łączony jest z kinowymi przygodami Indiany Jones’a, który również i w elektronicznej wersji jest dość mocno (tu głównie dzięki “klockowej” stylistyce) zaakcentowany.
Warstwa audio jest wporządku i tyle właściwie możnaby o niej napisac. Słychać charakterystyczne motywy dźwiękowe z dużego ekranu, a także przygrywającą gdzieś w trakcie rozgrywki melodię, która dość przyjemnie komponuje się ze zmaganiami na ekranie. Słowem – do dźwięku zastrzeżen miec nie można. Nie ma wielkiego sukcesu, nie ma tragedii, jest solidnie ot co.
Sama rozgrywka jest bardzo sympatyczna i wciągająca. Przy odrobinie zacięcia do kombinowania, można z grą spędzić miłe kilka wieczorków. Po jej ukoczeniu, zawsze można walczyć przecież o zdobycie (całkiem sensownych) achievementów, tudzież zbierać artefakty, skarby czy inne świecid
ełka porozrzucane po levelach. Jest prosto, jednak nie prostacko i gra nie jest jak to często się mowi – jednostrzałowcem, tj. można się przy niej całkiem nieźle i względnie długo pobawić (całkiem niezłe replayabillty) przechodzac gre razem z chłopakiem/dziewczyną/bratem/siostrą/rodzicem/kumplem/kumpelą względnie z dziadkami. Tak, tak, to nieprzypadkowa wyliczanka – otóż LEGO Indiana Jones to gra, która do gustu powinna przypaść zarówno młodszym, jak i starszym Graczom. A rozbija się tu głównie o wypełneniu określonego z góry założenia danego levelu, najcześciej po prostu przez zwykłe przebrnięcie przez niego, poprzez skakanie po platformach, walce z wrogami i pokonywaniu elementów logicznych. Jak już mówiłem gra się bardzo przyjemnie i w momencie zacięcia typu “co zrobic dalej by popchnąć akcje do przodu?” należy nieco pogłówkować, aby przejść dalej.
Podsumowując, widzę tu kilka plusów i minusów. Jesli nie jestes nastawiony głównie na intensywne cioranie z kumplem zza ocenanu, i co więcej lubisz platformery z zacięciem do kombinowania oraz kinową kreację Harrisona Ford’a – będziesz się zapewnie dobrze bawił. Dobrze, jednak nie rewelacyjnie, gdyż w grze znajduje się troszke rzeczy, które możnaby było nieco usprawnić – nieco więcej oleju należałoby wlać do LEGO-łebków naszych kompanów, dołozyc tryby online, nieco zróżnicować jeszcze bardziej gameplay (niemal ciągle perspektywa 2D i zasuwanie to w lewo, to w prawo) i otrzymalibysmy gre bardzo dobrą. A tak.. jest “tylko” dobrze.
[Aem]





