Witam.
Uzbierało się już przez te kilka lat przygody z rapem tych ulubionych płyt. Dziś chciałem, bez zbędnego nawijania podzielić się z wami moim osobistym, a więc subiektywnym Top 10 w historii polskiego rapu. Z tego miejsca zapraszam oczywiście do dyskusji w komentarzach, nt. niżej podanej listy. Ruszamy!
10. Płomień 81 – “Historie z sąsiedztwa” (2005)
Trzeci, ostatni jak do tej pory album studyjny Płomienia uważam za ich najlepszy. Przede wszystkim świetnie wypadają bity, które są bardzo klimatyczne i w większości świetnie współgrające z opowiadanymi przez Pezeta oraz Onara historiami. Te ostatnie również wypadają interesująco. Chłopaki mają dobre, specyficzne dla każego z nich flow, oraz styl. Pezet to bardziej plastyczne, pełne przenośni i celnych linijek zwrotki, zaś Onar to charakterystyczny głos, ostre często nawet nieco zbyt linijki, które jednak zawierają w sobie szczerość i bardzo dobrze się ich słucha. A dlaczego jest to jeden z moich 10 ulubionych albumów? Przede wszystkim z powodu niemal wszystkich bardzo trafiających w mój gust kawałków, swietnie współgrających z podkładami. Polecam wszystkim bujające “Powiedz na osiedlu” czy “Odwaga”. Ten drugi kawałek został również zremiksowany na płycie. Oba kawałki brzmią fantastycznie. Godne polecenia są również spokojne i refleksyjne “Mój dom”, “WWA” czy “Jestem przeciw”. Ogólnie bardzo spójny, treściwy i na poziomie album, okraszony mocnymi bitami. Czytaj resztę wpisu »







